Kenia
Patterson i jego wspólnik w końcu docierają do Kenii. MIejsce to jest piękne i wygląda jak prawdziwa kwinesensja tego, co w Afryce jest najlepsze – piękne widoki, nieustanne gorąco, dzikie zwierzęta. Piękność goni piękność. Jednak sam most, jak widzi Patterson, nie jest tak piękny jak sobie wyobrażał. Już na pierwszy rzut oka wie, że nie będzie łatwo, ale także cieszy się z tego – lubi wyzwania i kiedy jest trudno. Poznaje całą załogę, swoją drużynę i jej przewodniczącego. Potem udaje się do szpitala polowego, gdzie leży mnóstwo osób, których powaliła malaria. I jest jeszcze jeden problem, o którym nie mówi się głośno. W pobliżu grasuje niebezpieczny lew – zaatakował jednego z pracowników i zranił mocno w nogę. Patterson w wojsku zdobył stopień pułkownika, więc myśli, że wie, jak rozwiązać ten problem. Chociaż nigdy nie był na prawdziwym polowaniu, więc nie ma w tym doświadczenia, układa plan, dzięki któremu uda się uciszyć raz na zawsze sprawę dzikiej bestii, niepokojącej całą drużynę. Postanawia na nią zapolować. Patterson po nieprzespanej nocy rozkazuje zbudować płot ciernisty. Okazuje się, że podczas ten nocy zginęła kolejna osoba – jeden z pracowników, który zwyczajnie zgubił się w drodze do namiotu. Płot ma otaczać cały teren budowy, więc połowa ludzi spędza cały dzień na jego budowaniu. Jego solidna budowa zajmuje aż cały dzień pracy. Wspólnik Pattersona jest wykończony, ma całe ręce we krwi, ale jest dumny z pracy, jaką wykonał jego zespół. I tej nocy faktycznie jest spokojnie, ale do życia budzi się kolejny dzień. I wtedy zostaje zaatakowany kolejny pracownik. Patterson jest całkowicie zdezorientowany – to niepodobne, by lwy atakowały tak otwarcie, za dnia. I na dodatek okazuje się, że nie jeden lew atakuje, a dwa. A co najgorsze, ginie wspólnik Pattersona, ugodzony pazurami prosto w krtań. Na miejsce przyjeżdża Beumont, jest wściekły, bo budowa ciągle stoi w miejscu, ale kiedy dowiaduje się, ile osób jest już martwych, postanawia przysłać najlepszego myśliwego, jakiego zna. I kiedy pracownicy pod komendą brygadzisty buntują się i przeciwstawiają się Pattersonowi, zjawia się myśliwy Remington i wprowadza zmiany, które mają doprowadzić do zabicia lwów. Remington zarządza wielkie polowanie i początkowo idzie mu świetnie. Pierwszy lew zostaje zabity, chociaż walczył o życie do samego końca. Przedtem jeszcze połowa ludzi ze szpitala została wymordowana, kiedy siedział wraz z Pattersonem w pułapce, by zwabić bestię. KIedy lwy uporały się z chorymi ludźmi leżącymi w szpitalu, udało im się zabić tylko jednego. Jednak drugi dotkliwie to odczuwa. I w nocy, kiedy po mocnym piciu z okazji małego sukcesu wszyscy kładą się spać nie wiedzą, że to ostatnia wspólna noc z Remingtonem – ten w nocy zostaje wywleczony z namiotu i rozszarpany na kilka metrów kwadratowych. Patterson jest wściekły i przywołuje specjalnie lwa, by rozprawić się z nim raz na zawsze. Nie zastawia pułapek, a tylko go zwabia mając nadzieję, że będzie mógł stanąć z nim oko w oko i zemścić się. I tak się dzieje, lew się zjawia, a Patterson szybko traci przewagę. Jednak w sumie udaje mu się zamordować lwa. Jest bardzo szczęśliwy. Co prawda budowa mostu opóźniła się, ale jednak został postawiony, do Pattersona przyjechała jego żona z dzieckiem i tak kończy się film. Swoją drogą, zrobiony on był na faktach…
