Afryka
Afryka była miejscem, do którego Patterson zawsze chciał przyjechać. Podróż tutaj była jego marzeniem odkąd tylko postanowił zostać światowej sławy inżynierem. I teraz jego marzenie jak najbardziej się ziściło. Wjeżdża do Afryki, gdzie przwitał go jeden z podopiecznych Beaumonta, ale o wiele przyjemniejszy, i prowadzi go do odpowiedniego pociągu, dzięki któremu dojadą do Kenii. Podróż była bardzo długa, wspólnik Pattersona nie ukrywał znudzenia, ale on sam nie krył zadowolenia z tej podrózy. Bardzo chciał tu przyjechać i nie zamierzał tracić żadnego widoku, widział coś na temat kazdego zwierzęcia, był prawdziwym pasjonatem dzikiej afrykańskiej przygody. Jego wspólnik jest nieco zdziwiony jego nastawieniem, tak gorącym i zauroczonym wręcz, ale nie traci dobrego humoru, bo oto już prawie docierają do miejsca swojego przeznaczenia – gdzie już powstają pierwsze elementy mostu, który ma stanąć. Patterson spieszy się szczególnie z jego budową, ponieważ niemal w tym samym terminie, kiedy ma być on skończony, ma urodzić mu się dziecko. Jednak po zabiciu lwa, na jego miejsce pojawiły się Duch i Mrok. Zaczęły obserwować to, co dzieje się nad rzeką. Były bardzo inteligentne i potem zaczęto wierzyć, że są one wcieleniem umarłych szamanów, którym nie podoba się to, że ich ziemia jest bezczeszczona przez białych biznesmenów. Podczas prac wszyscy byli szczęśliwi, ponieważ udało się położyć jeden z kilku głównych filarów mostu. Jednak Machina, najsilniejszy z całej drużyny, zaczął przeczuwać, iż coś nadchodzi, coś bardzo złego. I jeszcze tej samej nocy coś zaczyna wyciągać go z namiotu, próbuje z tym walczyć, ale potwór okazuje się zbyt silny i bez problemu radzi sobie z wielkim Machiną. Jego walka nie zdaje się na nic, bije na oślep, jednak lew jest niesamowicie sprytny i zabija go w mgnieniu oka. Na drugi dzień poszarpane ciało Machiny znajduje Patterson, który jest zdziwiony, że Machina dał się lwu – krążyły legendy, że niejednego króla zwierząt zabił własnoręcznie. Tym razem Patterson szykuje czujkę samotnie, czekając bezowocnie całą noc na lwa…
