Galaktyczny kanibalizm
Taki scenariusz to nie fantazja autora książek SF.Zjawisko „zjadania” mniejszej galaktyki przez większą, to kosmiczna rzeczywistość. Zjawisko to nazywa się galaktycznym kanibalizmem. Zjawisko to może się zdarzyć wtedy, gdy na niebie dojdzie do zderzenia czolowego dwóch galaktyk. Prawdopodobnie obie ostatecznie zleją się ze sobą w niezwykle zgodnym polączeniu. Badanie lączących się galaktyk Est niczym śledztwo prowadzone przez oficera śledczego. Nieco przypomina to badanie sprawy wypadku drogowego. Są dwa wraki, ale nie ma świadków, którzy mogliby opowiedzieć, co się zdarzylo. Są jedynie fizyczne dowody. Niezbędne jest przeprowadzenie badań z zakresu analizy sądowej, wyłącznie na podstawie tego, co mamy przed sobą. Z pewnością zlewanie się galaktyk powoduje sila grawitacji. Wzajemna grawitacja galaktyk przyciąga je do siebie nawzajem. Większość galaktyk miala kolizje od dawna wpisane już w swoje przeznaczenie. Nasza droga mleczna zmierza w kierunku Andromedy, jednak Andromeda jest dwukrotnie masywniejsza i posiada w sobie supermasywną czarną dziurę. Ostatecznie ich jądra polączą się. Człowiek raczej tego sądnego dnia nie doczeka. Supernowa emituje ogromne ilości energii.Z tego powodu wszystko, co znajdowaloby się w jej okolicy, zostaloby unicestwione. Na koniec, pozostałości po wybuchu wpadają do nowoutworzonej czarnej dziury. Wygląda na to, że klucz do przyciągania czarnej dziury stanowi grawitacja. Sila grawitacji przyciąga przedmioty wokół siebie, podobnie, jak jest to w przypadku Slońca i otaczających je planet, a gwiazdy mogłyby spokojnie krążyć po orbicie wokół czarnej dziury i niekoniecznie musiałyby zostać do niej wciągnięte. One są bezpieczne, chronione przed fatalnym zauroczeniem czarną dziurą, jednak, gdy tylko zbliżą się za bardzo blisko krawędzi, wtedy zostaną przez nią wciągnięte. Naukowcy sądzą, że w calej naszej galaktyce drogi mlecznej znajduje się miliony kapryśnych czarnych dziur, a ponieważ nie jesteśmy w stanie ich zobaczyć, to jedna z nich może znajdować się tuż obok nas. Zatem, wielu naukowców zadaje sobie pytanie: jak daleko trzeba być czarnej dziury, by zostać do niej zassanym? W tej kwestii są wyłącznie spekulacje, naukowcy nie posiadają żadnych konkretów.
Potega sugestii
Ludzie często zapominają, że pola elektromagnetyczne otaczają nas zewsząd, zwłaszcza w pomieszczeniach zamkniętych. Urządzenia elektryczne, instalacje elektryczne i kanalizacyjne, wszystko to wytwarza rozmaite pola elektromagnetyczne. Źródła wykrywanych pól elektromagnetycznych są prozaiczne i nic nie mają wspólnego z duchami. Wielu sceptyków uwielbia obalać wszelkie możliwe mity o ukazujących się postaciach, świetlistych kręgach i innych, niby to nadprzyrodzonych zjawisk. Owe świetliste tarcze wcale nie są energetycznymi bytami z zaświatów, a jest to jedynie zwykły kurz. Kiedy kurz się unosi przy włączonym fleszu, światło od niego się odbija i wraca do obiektywu i widoczne jest, jako okrągły kształt. To cecha ludzkiej psychiki: dostrzegamy ludzkie twarze w przedmiotach, na które patrzymy. Kłębiaste ektoplazmy mogą być zwykłym ludzkim oddechem w zimną noc, dymem z papierosa, albo źle wywołaną kliszą. Jakość przedstawionych dowodów na istnienie zjawisk paranormalnych pozostawia wiele do życzenia i wcale nie są to niezbite dowody. O wiele trudniej jest zarejestrować kłębiastą ektoplazmę i wiry światła. W tej chwili można już samodzielnie zrobić bardzo przekonujące zdjęcia duchów, ale są inne rodzaje dowodów na ich obecność. Duchy manifestują swoją obecność przede wszystkim na dwa sposoby; dają się nagrywać na taśmę i jest to tak zwane zjawisko głosu elektrycznego. Podobno dźwięków tych nie słuchać w trakcie nagrywania, a dopiero później. Ostatni rodzaj dowodów na istnienie duchów to zmiany pola elektromagnetycznego, jakie zachodzą chociażby w posiadłości Lempów. Każdy rasowy sceptyk stwierdzi, że istnieje logiczne wyjaśnienie każdego z opisanych dowodów na istnienie duchów. Kontrolowane eksperymenty pozwalają w naukowy sposób stwierdzić, co ludzki umysł bierze za duchy. Odnotowano wiele zjawisk, a niektóre były banalne: uczucie zimna lub gorąca. Były też przypadki skrajne: uczucie czyjejś obecności, widzenie kogoś. Prawie polowa poddanych badaniu przeżyła coś dziwnego, a zdarzenia te miały miejsce w rzekomo nawiedzonych lochach, co teoretycznie wskazuje na istnienie duchów. Według naukowców wrażenie obecności duchów jest prawdziwe, w przeciwieństwie do ich samych. Ale dziwne jest, że ludzi w nawiedzonych miejscach ogarnia zbiorowy strach. Niestety, nie znaleziono jeszcze odpowiedzi na to pytanie, ale badania, jakie są prowadzone, próbują wyjaśnić tę zagadkę. Nie trudno zrozumieć, dlaczego chcemy wierzyć w duchy. Większość z nas czuje strach przed śmiercią. Istnienie duchów świadczy o tym, że można przeżyć śmierć ciała, że istnieje życie po życiu, że duchy wracają, by nawiedzać żywych. Koncepcja kontynuacji życia jest fundamentalna dla naszej psychiki. We wszystkich znanych kulturach, od niepamiętnych czasów pojawia się wątek życia po śmierci ciała. Analizie poddaje się tak zwane niezbite dowody, by wyjaśnić zagadkę duchów. Wiele osób twierdzi, że od duchów bije chłód, więc szuka się otworów wentylacyjnych, którymi wchodzi zimne powietrze. Badacze próbują podważyć każdy, rzekomo niezbity dowód na istnienie duchów w najbardziej nawiedzonych miejscach na świecie. W końcu zjawiska, jakie tam zachodzą, muszą być wytłumaczalne w jakiś racjonalny sposób. Większość niby – duchów to nasza wyobraźnia.
